Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 sierpnia 2013

Houston, We've Got a Problem

Z jednej strony nieodparta duma, z drugiej... 
No bo tak to jest. Dopóki dziecię nam nie mówi, to można nie wiedzieć o co mu chodzi, tudzież bez większych wyrzutów sumienia udawać, że się nie wie. A tak...?
Ona mówi. Ja wiem, że ona mówi. Ja wiem, że wiem co ona mówi. Ona wie, że ja wiem co ona mówi... 
I ten wzrok - błagalno-rozkazujący.
No bo jak nie wiedzieć, że ona chce iść na spacer (często jeszcze w piżamie), kiedy mówi "bu", pokazuje na swój but, który przynosi do mnie i sadowić się chce z pupą, co bym jej ten "bu" założyła? A jak się tylko założy, bo się człowiek łudzi, że może dziecku się tak owe buty podobają, że po domu chce w nich chodzić, to ta krzyczy "dada" i pędem do drzwi...

A jak się buty zabierze i tłumaczy, że się butami nie bawi (wersja - udajemy, że nie rozumiemy, że chce iść na spacer) i schowa się te "bu" wysoko, np.: na kaloryfer, to Hanka na fotel, a z tamtąd już dosięga i buty ściąga, na nowo rozmowę zaczynając. Schować wyżej? Aż pisnęła, kiedy odnalazła, choć już nieosiągalne (póki co obuwie). Co prawda zaczyna próbować wdrapywać się i na wieszak, więc niedługo i ta "kryjówka" zostanie złamana. 

Chce jeść. Idzie do fotelika, wspina się na palce i mówi "mniam, mniam". No to ja ją do fotelika, daję jej żywność zdrową - a jakżeby inaczej - a ona, że "nie". Bo ona sobie życzy akurat mniej zdrowe, co na szafce dojrzała. Rodzic się nie ugina - twardy być próbuje - ale afera gwarantowana. 
Przedwczoraj Hanka - mistrz skojarzeń zaskoczyła swoją mamę, która dopiero po jakimś czasie zorientowała się, że dziecko ma inteligentne, a sama nie nadąża. Jedziemy autem. Przepuszczamy tramwaj, a Hanka woła ciocię Klaudię (niestety nie jestem w stanie jej wymowy tego imienia zapisać fonetycznie, bo choć z nóg zwala, dla dorosłego nie do powtórzenia) i "papa" robi. Mama dziecko niemalże wyśmiała, że niby CIOCIA W TYM TRAMWAJU?! Później skojarzyłam, że tramwaj do pociągu podobny, a przecież ponad tydzień temu ową ciocię do pociągu wsadzałyśmy i papa robiłyśmy. 

Budzi się rano, mówię - choć, przebierzemy pieluszkę - a ona na to: "kitka", no bo przecież zawsze po przebraniu pieluchy jeszcze kitkę na łepetynie plączemy, co by grzywa do oczu nie wchodziła - umie dziecko o siebie zadbać. 
Taaaaa - gaduła rośnie. Niedługo przestanie mieć sens uzupełnianie słownika hanko-polskiego, który i tak ma duże braki, bo dziecko z jednego słowa na tydzień przeszło w  powtarzanie kilku nowych w jeden dzień. A że mama wszystkiego spamiętać nie może....



Jaś. U Jasia wszystko dobrze. Rośnie i się rozpycha - boleśnie się rozpycha. Jutro USG - zobaczymy ile dziecię waży. Wyprawka schnie i się pakuje, brakuje w sumie małych pieluszek i materaca do kołyski. 36 tydzień ciąży to nie przelewki! :)

piątek, 16 sierpnia 2013

kreatywnie


Po już dość dawnych pierwszych, nawet udanych, próbach zafascynowania córki czymś bardziej kreatywnym niż wyciągnięcie zabawki z kosza i poobracaniu jej w prawo i lewo stwierdziłam, że czas zintensyfikować swoje starania. 
Ponownie w ruch poszły kredki, a doszły farby i plastelina.

Zasoby (póki co) mamy dość skromne, ale plany wielkie :)
Z kredkami, do których już dawno sięgnęłam, a na widok których Hania woła "kóko, kóko", bo od rysowania kółek zaczynałyśmy, było tak, że po prostu wyszperałam w moim magicznym kartonie kredki, które kiedyś dostałam od kolegów i koleżanek w pracy
w ramach żartobliwego prezentu urodzinowego (bo że niby ja często w paint coś rysowałam? ;p). Prędzej, ambitnie (czytaj bezmyślnie), sięgnęłam do zwykłych pisadeł, jednak szybko się zorientowałam, że około 10 - miesięczne dziecko nieźle się irytuje, kiedy nie może na tyle utrzymać ołówka by to rysik dotykał kartki
a nie otoczka. Z kredkami świecowymi jest o tyle lepiej, że rysują przodem tyłem, a jak się człowiekowi zachce to i bokiem da radę ;) Minus taki, że łatwo się łamią ;) W planach za to mamy wyglądające zachęcająco i zbierające same pozytywne opinie kredki w kształcie kamieni, które w taki sposób są wyprofilowane, że nie można ich chwycić inaczej niż poprawnie. Kredki te rzekomo wspierają małą motorykę dłoni. Wypróbujemy! Dodatkowy plus ich taki, że dziecko się nie "otruje", kiedy przyjdzie mu do głowy spróbować, gdyż kredki wykonane są z SOI :) Dla zainteresowanych kredki zwą się Crayon Rocks :D
Po głowie chodziły mi też farby. I choć zamiary miałam takie,
by zrobić farby z naturalnych składników dostępnych w wielu gospodarstwach domowych, a więc także jadalnych, póki co kupiłam za 10 zł farby do malowania palcami w Biedronce. Przyznać muszę, że Hania zainteresowana była głównie wydłubywaniem farby z opakowania - ale cóż - i to na pewno coś jej "dało" w sensie rozwojowego poznawania świata. :)
Pomazałyśmy to i owo, a później szorowałyśmy siebie i owo dłuuuugooo, oj dłuuugo - ale warto było :)





No i plastelina - nasze dzisiejsze zajęcie na coraz cieplejsze południe. Ile Mała miała frajdy! Kulałyśmy kawałki kolorowego tworzywa, sklejałyśmy dwa kolory, kręciłyśmy ślimaki, przekładałyśmy kulki. Ile przy okazji takich zabaw Hania chwyta nowych słów! Owszem, była i próba konsumpcji, skutecznie przez mamę opanowana. Zabawa na tyle ciekawa, że Mała sama pokazywała, że chce do niej wrócić po chwili przerwy. Jednak jeśli mam już komuś doradzać, to doradzam coś w stylu PlayDoh, które jest znacznie bardziej miękkie i plastyczne. Małe rączki mają za mało siły, by ugniatać plastelinę szkolną.
Ale wszystko w swoim czasie :)





środa, 24 lipca 2013

dzień... nieeeee - dni marudy

Pogoda raczej nie sprzyja dobremu nastrojowi. Chyba większości (nawet tym nie w ciąży) chce się głównie spać i... spać. 
Problem pojawia się wtedy, kiedy Twoje śpiące ostatnio po 2,5 h dziecko (wiedziałam, że coś jest nie tak z tym moim szczęściem drzemkowym), zaczyna sypiać po 10-30 minut na raty. I zanim zmęczona swoimi gabarytami i szalejącymi hormonami matka da radę ogarnąć mieszkanie, przyłożyć głowę do snu, uspokoić Mini-Messiego, że to nie czas na trening mimo, że warunki sprzyjające (czytaj, boisko się nie buja), z ogarniętego do tej pory ciszą pokoju z wydawałoby się Śpiącą Królewną dobiega "aaaaa, eeeee, gęgę, gugugu". Te może niezrozumiałe dla części niedzieciatych czytelników słowa znaczą jedynie tyle co: "WYCIĄGAJ MNIE STĄD MATKA!"

Gdyby jeszcze chociaż dziecko było wyspane i radosne wzorem dni poprzednich... Marzenie. Tuż po wyciągnięciu marudzi, odczuwa konieczność chodzenia krok w krok za rodzicem i bycia trzymanym na rękach, a nawet - O ZGROZO - uderza ze złości głową w co popadnie. 
Taaaaa. Nie jest to zbyt "normalny" widok. I mnie też przeraża. Aczkolwiek pocieszam się faktem, że (jak wygooglałam), u 20% dzieci jest to normalny etap rozwoju wynikający z nieumiejętności wypowiedzenia skrywanych emocji. 
A jakie mogą być emocje w tak ponury dzień?

Sama chwilami mam ochotę robnąć głową w stół i.... zasnąć.


zdjęcie pt.: "Poranna Hanna"

środa, 20 marca 2013

8 miesiąc


Ośmiomiesięczna Hania to już niemały urwis ;)
Czasem wydaje się, że celowo robi coś, czego zabronili rodzice, patrząc przy tym swoim zawadiackim spojrzeniem, czy aby na pewno się widzi co robi :)
Z tego powodu wczoraj w naszych gniazdkach zawitały zabezpieczenia. Mała ma zapędy na elektryka! 




Potrafi już dobrze gryźć pokarmy typu chrupki, itp. Sama pije z butelki i kubka niekapka, robi mostek opierając się na stopach i rękach, przyjmuje pozycję czworaczną, pełza z prędkością wyścigówki, umie wiele gestów i lubi niektóre z nich nadużywać (np.: papa). Tuli się, daje buziaki, szczypie, ciągnie za włosy, robi a kuku i cieszy się przy tym niebywale :)




W dodatku po tym jak mama próbowała zasięgnąć rady od czytelników w związku z usypianiem, które sprawia nam ostatnio problemy (mimo, że wiele osób czytało niestety nikt nie poradził - pewnie uznając, że sprawa beznadziejna ;p) Hania postanowiła ciut poprawić jakość zasypiania, a w dodatku śpi dłużej. 
Ale to dopiero od wczoraj więc pozostaje na razie ufać, że to trwała zmiana ;p

Warto też wspomnieć przy tym podsumowaniu, że Hania jest postrachem dla niektórych ;) Panicznie boi się jej jedna koleżanka. Reaguje ona na pełznącą z wielkim entuzjazmem w jej stronę Hanię wielkimi oczami i płaczem :) Mamy nadzieję, że etap ten przejdzie i jednak małe się polubią obustronnie, przynajmniej tak, jak lubią się ich mamy :))

Ech ani się nie obejrzymy a tu już roczek będzie! :))



zdj. pod tytułem - "łooo - będę miała rodzeństwo :)"


poniedziałek, 18 marca 2013

galimatiantus zasypiantus


Czy ktoś mi może powiedzieć co zrobić, żeby dziecko spokojnie chodziło na drzemki w ciągu dnia??!!

Życie Hanki - jak sinusoida.

3 tygodnie idealnego zasypiania...
3 tygodnie hopsania na rękach...
3 tygodnie siedzenia przy łóżeczku...
3 tygodnie idealnego zasypiania.... (itd.)

Obecnie jesteśmy w jakimś mega kryzysowym czasie.

A tu nasze zasady, metody i inne, co byście mogli mnie sprawdzić i wskazać błąd:


Każdy dzień ma swój rytm: 6-7 pobudka, śniadanko, 9 - kryzys spaniowy - drzemka, zabawa, obiad,12 - kryzys spaniowy 2 - spacer i drzemka, zabawa, 15-16 kryzys spaniowy 3 i tu 2 opcje: 1) Hania zasypia i później w miarę daje radę do 18:00, 2) Hania nie zasypia i od 17:00-18:00 jest rzeź, 18 - kąpiel i spanie na noc (2-3 pobudki w nocy).

W ciągu dnia Hanka chodzi spać kiedy zaczyna trzeć oczy, wykręcać uszy w trąbkę, ciągnąć się za włosy i marudzić. Propozycja zasypiania ze strony rodziców wygląda zazwyczaj tak samo: odkładamy małą do łóżeczka, nakręcamy pozytywkę lub śpiewamy kołysankę, buziak i wychodzimy...

i...


...płacze, płacze, płacze... przekręca się na brzuch i ... płacze - spać nie chce. Co dziwne, kiedy już czasem rodzic sił nie ma i wysiadywanie przy łóżeczku i śpiewanie najpiękniejszych kołysanek nie daje rady, bierze dziecia na ręce - ono nadal płacze i się wykręca. Wtedy rodzic stwierdza - pomyliłem się, pewnie nie czas na drzemkę - idzie, na dywan do zabawek kładzie dziecko...płacze... 
Bierze malucha na ręce bajki czyta, opowiada - dziecko... płacze...

Wtedy rodzic myśli - miałem racje - toż to oczy niczym małe szparki, uszy wykręcone już na lewą stronę - kładzie dziecko do łóżeczka... płacze... przekłada dziecko na łóżko obok siebie... płacze...


Tylko spacery obecnie dają radę (z wyjątkami oczywiście), ale 3 razy chodzić na spacer i to po zasypanych obecnie drogach - nieco słaby plan.
Szukam w necie porad nt. drzemek... znalazłam między innymi to:


http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/poplacze-poplacze-i-przestanie,38516.html


I teraz jak się czuje rodzic, którego dziecko zasypia z wielkim płaczem cokolwiek by się z nim nie robiło?

Dodam, że na noc, o ile jesteśmy u siebie problemów nie ma.
Hanka śpi dość mało, szczególnie w porównaniu do pewnego dwulatka z rodziny, który na sen wciągu dnia przeznacza nawet 2-3 h. Mała śpi zazwyczaj 1-1,5 h. 
Wiem, że każde dziecko indywidualnie z tymi drzemkami, ale ... no przecież widać, że śpiąca!!!!!!!!!!!


pomocy :(








poniedziałek, 11 marca 2013

dziki szał :)


Hanka nam szaleje :) I chodzi tu nie tylko o zmienność nastrojów, kryzysy różnego rodzaju (łóżeczkowy, wózkowy, spaniowy, dywanowy ...), ale też o szaleństwo w pozytywnym tego słowa znaczeniu :)
Skąd jej się to wzięło - nie wie nikt ;p
Pewnego dnia zrobiła to sama - ot tak, jakby to było najnormalniejsze na świecie zachowanie.
Teraz - powtarza, kiedy my się tak zachowujemy :D Widok - jak dla mnie - rozbrajający :D

a chodzi o widok taki - prawda, że uroczo?




Poza tym mamy fazę na "papa"


spadł dziś klocek z rączki, a Hania w jego stronę patrząc "papa"
mąż wychodzi do pracy mówi od drzwi "pa", ja siedzę przy łóżeczku spłakanej Hani odpowiadając "papa", na co mała macha rączką nie zważając na grochy łez płynące po policzkach (aż w sercu ściska)
idzie spać - macha jak szalona (pewnie szczęśliwa, że od matki odpocznie ;p)


a to machanie daje jej i nam tyyyle radości :) że czasem pozwalamy sobie na machanie bez odpowiedniego kontekstu ;)






ps.: nastał czas wyglądania górnych jedynek, jako powodu tych dziwnych zmian nastroju... :D

A bobas nr 2 już 13 tydzień :)

http://brzuszek.net/13-tydzien-ciazy/

                                                                                 zdj.tydz.12 :)


Na koniec Hania prosi o głos w konkursie, w którym walczy o sesję fotograficzną u wspaniałych FOTOSTUBE  :) Głos można oddawać każdego dnia, do bodajże 8 kwietnia :)
Będziemy bardzo wdzięczni :))
tutaj link:
http://www.facebook.com/fotostube?sk=app_130340883708703&app_data